Witamy w Rosji!- Sankt Petersburg

Stopa złapaliśmy dość szybko. Zatrzymał się kierowca, który nie umiał słowa po angielsku, ale zrozumieliśmy, że jedzie do Narwy, tzn. pod samą granicę i się z nim zabraliśmy. Po 2.5 godziny jazdy dotarliśmy. Ostatnie sprawdzenie dokumentów i ruszyliśmy przekroczyć granicę. Estończycy puścili nas bez problemu. Szybkie sprawdzenie paszportów, przejście mostu granicznego i byliśmy już po stronie rosyjskiej. Po podejściu do okienka, powiedziałem kulturalnie ,,good morning” i dałem paszport. Pani popatrzyła na mnie jak na debila i zaczęła mówić po rosyjsku (był to przedsmak tego o czym słyszeliśmy wielokrotnie przed wyjazdem- Rosjanie niemal w ogóle nie mówią po angielsku, nawet celnicy i straż graniczna). W końcu dała mi dokument, który musiałem wypełnić i kazała odejść na bok. Razem z Kasią mieliśmy łącznie trzy podejścia zanim uznali, że wszystko jest ok i nas puścili. Następnie sprawdzenie czy w plecakach nie mamy nic niewłaściwego i… hurra jesteśmy w Rosji!

Tutaj kończy się strefa Schengen

A tutaj zaczyna Rosja

A tutaj zaczyna Rosja

Musiałem zjeść swój ostatni, ,,polski" pasztet bowiem na terytorium Rosji nie można wwozić mięsa :(

Musiałem zjeść swój ostatni, ,,polski” pasztet bowiem na terytorium Rosji nie można wwozić mięsa 🙁

Szybko przeszliśmy parę km i zaczęliśmy łapać stopa. Pierwszy samochód zatrzymał się po 20 minutach. Była to stara łada, z rozbitą szybą. Okres świetności miała już na pewno za sobą. Młody chłopak podrzucił nas jakieś 30 km i tu zrobiliśmy pierwszy duży w naszej wyprawie- daliśmy się zwieźć z głównej drogi, bo młody chłopak zapewniał nas, że do Sankt Petersburga tą drogą też się da dojechać. Efekt był taki, że przez następne 45 minut zatrzymywały się tylko taksówki lub kierowcy, którzy mogli nas podwieźć 5 kilometrów. Po krótkiej naradzie zdecydowaliśmy, że złapiemy stopa w drugą stronę i wrócimy na autostradę. Po kilkunastu minutach zatrzymała się kolejna łada. Z tą różnicą, że poprzednia o której pisałem była ,,nówka sztuka” w porównaniu do tej- nie mam pojęcia jakim cudem ten ,,pojazd” jechał. Kierowca był bardzo pocieszny i fakt, że jego samochód rozpada się wręcz od środka, skomentował tylko ze śmiechem ,,ruskaja maszyna!” Gdy dowiedział się, że podróżujemy tylko autostopem i nie chcemy jechać na dworzec, stwierdził ,,wy Palaki to wsjegda aftastopem” Wysadził nas na autostradzie na przystanku i…. nic. Przez godzinę nie zatrzymało nam się żadne auto, a ruch był bardzo słaby. Po godzinie zdecydowaliśmy się zrobić tabliczkę i odszedłem trochę na bok poszukać kartonu. Samotna dziewczyna łapiąca stopa… zatrzymało się pierwsze auto. Kierowca zgodził się zabrać nas oboje aż do samego Sankt Petersburga. Wysadził w dużym centrum handlowym niedaleko centrum miasta i tu pojawił się kolejny problem. Nasz host nawalił i nic nie odpisywał. Było już po 21 i szukanie taniego hostelu, z ciężkimi plecakami, w momencie gdy internet działał jak chciał byłoby bardzo ciężkie. Napisaliśmy na ,,emergency couchsurfing” i odzew przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania- już po 20 minutach mieliśmy hosta, wraz z instrukcją jak dojechać do jego mieszkania Ugościli nas Aleksander i Masza- straszne słodziaki i ,,pulpeciki” jak to nazwała ich Kasia. Niestety mogli nam zaoferować nocleg tylko na jedną noc. Szybko poszliśmy spać, żeby mieć siłę jutro zwiedzać miasto.

Sankt P. rzeka

S. Petersburg

życzenia

Od naszych pierwszych hostów w Sankt Petersburgu dostaliśmy na pożegnanie piękny prezent. Zbrodnię i Karę napisaną w cyrylicy.

Wstaliśmy wcześnie rano i od razu udaliśmy się zwiedzać miasto- St. Petersburg nie bez przyczyny nazywany jest ,,Wenecją Północy”. Ma jedną z największych liczb mostów i kładek w Europie, zaraz za Wenecją (trzeci jest Wrocław :). Miasto Piotra Wielkiego zostało uznane przez UNESCO ósmym najbardziej atrakcyjnym turystycznie miastem świata i całkowicie zgadzam się z tą opinią. Na początku udaliśmy się w kierunku krążownika ,,Aurora”, zakotwiczonego na Nawie. To z jego pokładu miała się rozpocząć zwycięska dla bolszewików Rewolucja Październikowa. Obecnie okręt jest ładnie odrestaurowany, na wzór tego z 1917 roku a w jego wnętrzu znajduje się muzeum.

Aurora

Następnie udaliśmy się do Twierdzy Pietropawłowskiej. To duży kompleks zbudowany w 1703 roku przez Piotra Wielkiego, który miał służyć do obrony przed Szwedami (jako ciekawostkę można powiedzieć, że to od tej Twierdzy Piotr I zlecił budowę nowego miasta, które kilka lat później stało się stolicą Cesarstwa Rosyjskiego). W Rosji wiedzą jak ,,zdzierać” pieniądze z turystów. Przykładowo za bilet zapłaciłem 200 rubli (ok.20 zł) podczas gdy Rosjanie mają wejście… za darmo. Podobny system panuje w większości rosyjskich miast i turyści płacą czasami paręnaście razy więcej. Inna sprawa, że Sankt Petersburg to najbardziej ,,europejskie” miasto w Rosji i te praktyki nie są tutaj na szczęście tak częste jak np. w Moskwie. Można oczywiście spróbować poprosić Rosjanina o kupno biletu, ale nie zawsze się to udaje. W Twierdzy Pietropawłoskiej znajduje się min. Sobór św. Piotra i Pawła, a w nim nie lada gradka dla mnie, osoby studiującej historię- groby Piotra Wielkiego czy Carycy Katarzyny.

Groby

Twierdza

Do 1917 roku budynek był również więzieniem dla więźniów politycznych. Tu między innymi więziono Tadeusza Kościuszkę, Lwa Trockiego czy Ludwika Waryńskiego.

Warynski

Na obiad udaliśmy się do typowo rosyjskiego fast-food’a, ala McDonald’s. czyli Teremoka. Zamówiliśmy po blinie- typowo rosyjskim przysmaku. Jest całkiem smaczna, ale bardzo tłusta i kaloryczna (potem jedliśmy jeszcze inną, już nie z fast-food’a, która miała trochę mniej tłuszczu).

Blina

Teremok

Wracając do Maka- Rosjanie mają prawo, które nakazuje koncernom pisać ich nazwę w cyrylicy, co czasami śmiesznie wygląda.

McDon.

Subway

I mój osobisty faworyt

DSCI7213

Wypiliśmy jeszcze po piwie, a że zbliżał się wieczór to postanowiliśmy jechać już metrem do naszego hosta. Niemal każdy zachwala moskiewskie metro- że piękne, zadbane, a stacje robią olbrzymie wrażenie. Mnie oczarowało natomiast metro w Sankt Petersburgu- mimo, że jest dziesięć razy mniejsze niż moskiewskie to bije je na głowę. Nawet nazwy stacji są zapisane alfabetem łacińskim o czym w Moskwie można tylko pomarzyć.

Metro

Metro-schody

Nasz host, wrócił z pracy dość późno i po wypiciu piwa, po raz pierwszy podczas mojego pobytu w Rosji, tj. drugiego dnia, zaproponowano mi spirytus- tym razem byłem zbyt zmęczony i odmówiłem, ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze i tak miało być też w tym przypadku…. 🙂

Plac

Sankt Petersburg3

Sankt Petersburg

Nauka prania w rosyjskiej pralce :D

Nauka prania w rosyjskiej pralce 😀

Po przebudzeniu i ogarnięciu się wsiedliśmy w metro i udaliśmy się do Ermitażu- jednego z największych muzeów na świecie. Trzeba odstać swoje w kolejce (ok. godziny), za to wejście jest bezpłatne dla WSZYSTKICH STUDENTÓW, również tych zza granicy. Sam Ermitaż uderza przepychem- można tam zobaczyć dzieła Picassa, Moneta czy Vincenta van Gogh. Jest wystawione zaledwie 5% całej kolekcji, mimo że muzeum jest ogromne i na jego zwiedzenie należy przeznaczyć ładnych parę godzin. My byliśmy tam ponad cztery a i tak nie zobaczyliśmy wszystkiego. Ilość dzieł Kasia skomentowała w prosty dla siebie sposób, tzn. powiedziała, że teraz już wiadomo ile Rosjanie ukradli. (wewnątrz nie wolno używać aparatu stąd brak zdjęć).

Ermitaż

Cerkiew

Sankt Petersburg1

Po Ermitażu postanowiliśmy zwiedzić główną, reprezentatywną ulicę w mieście- Newski Prospekt. Ma ona ładnych parę kilometrów i można przy niej znaleźć jedne z największych zabytków w Sankt Petersburgu- Sobór Kazański czy Pałac Zimowy. W pewnym momencie natknęliśmy się na mały, stosunkowo ,,zwyczajny” kościół. Po wejściu do środka oniemiałem..

Stanisław August Poniatowski

Kościół- Poniat.

Wyszliśmy trochę z centrum i natknęliśmy się na parę ciekawych zjawisk. Jednym z nich był na pewno autobus-toaleta.

Autobus-toaleta

Za to mój światopogląd rozwaliła pomysłowość rosyjskich hydraulików.

pomysł- rura

W domu byliśmy po 21 i wykorzystaliśmy ten czas do poszukania hostów w następnych miastach oraz kontakty z rodzinami.

Mieliśmy być w Sankt Petersburgu jeszcze jeden dzień i postanowiliśmy go wykorzystać do zwiedzenia Peterhofu. To miasto leżące parędziesiąt kilometrów od Petersburga, gdzie znajduje się zespół pałacowo-ogrodowy zbudowany przez Piotra I, zwany też ,,rosyjskim wersalem”. Pojechaliśmy tam najtaniej jak się da, czyli marszrutką (50 rubli). Gdy dotarliśmy to okazało się, że bilety nie należą do najtańszych (250 rubli dla studentów) i zgodnie z radą w naszym przewodniku postanowiliśmy zrobić to, co robią Rosjanie gdy chcą odwiedzić to miejsce, tj. przejść przez dziurę w płocie. Niestety okazało się, że Rosjanie poprawili zabezpieczenia i trzeba było zapłacić. Ale warto, wszystko robi wrażenie.

płot

peterhof

Peter.

W Peterhofie, podczas oblężenia Leningradu swoją siedzibę miał sztab wojsk niemieckich. Podczas wycofywania się wszystko doszczętnie spalono, ale Rosjanie wszystko pięknie odrestaurowali.

fontanny

DSCI7285Peterhof2

Drzewa

Po kilkugodzinnym zwiedzaniu wróciliśmy już zwykłym autobusem do Sankt Petersburga. Co ciekawe w rosyjskich autobusach dalej rządzą Panie kontrolerki, które mają swoje stałe miejsce i gdy się wejdzie do pojazdu to podchodzą i trzeba kupić bilet.

kanar

Marszrutka-kolejka

Rosyjska marszrutka- kolejka to podstawa 🙂

Po powrocie do miasta postanowiliśmy znaleźć pocztę, żeby wysłać pierwsze kartki. Szukaliśmy jej ze dwie godziny (Rosjanie nie potrafili nam pomóc), a gdy już ją znaleźliśmy to się okazało, że jest czynna tylko w środę, sobotę i niedzielę. W końcu się udało i wieczorem poszliśmy na piwo w centrum. Nasz host powiedział nam, że tak jak w Estonii w Rosji jest legalne picie w miejscach publicznych- dopiero w Nowogrodzie uświadomiono nam, że tak nie jest. Na szczęście rosyjska policja się nami nie zainteresowała (o rosyjskich funkcjonariuszach będzie w kolejnych postach bo to ciekawy temat). Początkowo mieliśmy nazajutrz jechać już do samej Moskwy, ale w międzyczasie zmieniliśmy trochę plany i postanowiliśmy zawitać jeszcze do Nowogrodu Wielkiego. Relacja w kolejnym poście.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rosja i Kaukaz 2013 i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Witamy w Rosji!- Sankt Petersburg

  1. Łukasz pisze:

    Świetna fotorelacja! Gratulacje 🙂

  2. Arleta pisze:

    Fantastyczna relacja, zawiera przydane informacje dla ludzi, którzy też zamierzają tam pojechać czyli takich jak ja 🙂 Wybieram się tam już w maju z Wytwórnia Wypraw. Będzie to wycieczka tygodniowa, na której uda mi się zobaczyć większość zabytków co mnie bardzo cieszy. Dodatkowo jadę ze znajomymi więc będzie z kim wieczorem pójść na spacer i miło spędzić czas w autokarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *