Nowogród Wielki i droga do Moskwy

Zjedliśmy szybkie śniadanie, pożegnaliśmy się z naszym hostem Ivanem i wsiedliśmy w metro, żeby dostać się na wylotówkę. I tu pojawił się problem. Hitchwiki miała awarię więc na ślepo szukaliśmy miejsca do łapania. Nigdzie takiego nie było i przez 1.5 godziny nie zatrzymało się żadne auto, nawet jak Kasia stała sama. Szybka decyzja- idziemy piechotą parę kilometrów znaleźć lepsze miejsce. W końcu doszliśmy do stacji benzynowej i po krótkim odpoczynku zaczęliśmy znowu łapać. Tu było już dużo lepiej, zatrzymało się parę aut, aż w końcu wziął nas Sasza i to do samego Nowogrodu. Po angielsku umiał ,,yes”, ,,no”, ,,thank you” i ,,fuck”. Nasza angielsko- polsko- rosyjsko- migowa rozmowa musiała z boku śmiesznie wyglądać (moja współtowarzyszka poszła z tyłu spać), ale się dogadywaliśmy. Rozmawialiśmy o wojsku, samochodach i czemu Putin jest zły (w gruncie rzeczy zdecydowana większość Rosjan nie popiera rządu ani Putina i do Polaków jest przychylnie nastawieni). W czasie jazdy zauważyłem dziwną rzecz- żółty wykrzyknik na niektórych tylnych szybach samochodów. Okazało się, że tak oznacza się niedoświadczonych kierowców lub (jeśli wierzyć naszym kierowcom)… kobietę za kółkiem.

wykrz.

W Nowogrodzie byliśmy stosunkowo wcześnie, a u naszego hosta okazało się, że gości on też surferów z Moskwy. Po posiłku i ogarnięciu się wybraliśmy się paczką na dworzec kolejowy, gdzie nasi znajomi z Moskwy chcieli zmienić swoje bilety na inny termin. I tu zaczął się cyrk. Ogólnie rzecz biorąc kupno biletu na rosyjski pociąg to wcale nie taka prosta sprawa. Co prawda wszystkie miejsca w pociągach są numerowane, dzięki czemu zawsze mamy pewność, że będzie gdzie siedzieć, ale kupno czy zmiana biletu to czasami już wyższa szkoła jazdy. Jeśli kasjerka mówi, że nie ma już biletów to może oznaczać, że tak naprawdę są i trzeba ją przekonać, że to nam się ten bilet należy. Nasi podróżnicy z Moskwy robili co mogli, ale w końcu się poddali i poszliśmy po bilety na dworzec autobusowy.

Ja rozumiem, że Chińczycy fotografują wszystko...ale żeby robić zdjęcie kałuży?

Ja rozumiem, że Chińczycy fotografują wszystko…ale żeby robić zdjęcie kałuży?

Nowogród2

Następnie przyszedł czas na zwiedzenie miasta. Nowogród Wielki jest… wspaniały! Ma raptem 200 tysięcy mieszkańców, ale to miasto bardzo przypomina mi Wrocław. Małe, ale urokliwe centrum,  duża rzeka przepływająca przez środek (Wołchow) i wszędzie uśmiechnięci ludzie. Dzięki naszemu hostowi, który był jednocześnie naszym przewodnikiem zwiedziliśmy praktycznie całe miasto jednego wieczoru.

statek

Now.

Razem

motor

Pamiętam jak po Polsce jeździły też takie cuda…

Nowogród

Wieczorem Sonia i Sasza przyrządzili nam pyszną kolację. Wypiliśmy trochę wina i Nadia zaproponowała mi pojedynek polsko-rosyjski w szachy. Z racji tego, że bardzo lubię grać ochoczo na to przystałem i…poległem 🙁 Uczciwie przyznam, że Nadia robiła ze mną co chciała, jest genialną szachistką.

Mimo tego, że położyliśmy się bardzo późno to zerwaliśmy się stosunkowo wcześnie i już o 11 łapaliśmy stopa. Złapaliśmy go już po 10 minutach i to praktycznie do samej Moskwy. Tym razem naszym kierowca była Dima- pracownik salonu Mercedesa pod Moskwą. Standardowo nie znał zupełnie angielskiego, ale zaczęliśmy już trochę lepiej ogarniać rosyjski więc nie było tak źle. Jechaliśmy z nim niemal cały dzień (8 godzin) i jak na Rosjanina przystało Dima był szalonym kierowcą. Gdy na autostradzie był korek po prostu jechał poboczem po piachu 5 kilometrów- zero problemów. W ogóle autostrady w Rosji są dość specyficzne. Jedzie się drogą po 3 pasy w jedną stronę i nagle zupełnie bez ostrzeżenia ta droga przechodzi w jeden pas w każdą stronę, dziurawą jak sito (mimo, że na mapie to dalej ,,autostrada”).

Tak wygląda rosyjska ,,autostrada" niedaleko Majkopu- po prostu  ubity piach

Tak wygląda rosyjska ,,autostrada” niedaleko Majkopu- po prostu ubity piach

Dima zawiózł nas na dworzec kolejowy, gdzie wsiedliśmy w elektryczkę- pociąg podmiejski, który zawiózł nas na Dworzec Jarosławski (to min. z tego dworca odjeżdżają pociągi kolei transyberyjskiej). Rosjanie mają bardzo sprytny i skuteczny sposób kontroli biletów. Często można wejść do elektryczki bez obaw o konduktora. Ale gdy już wysiądziemy na stacji (i będzie to duży dworzec), żeby wyjść z peronu musimy przejść przez specjalną bramkę, która otwiera się, gdy włożymy do niej bilet. Obok stoi policjant, który wszystko nadzoruje.

pocag

Z racji godziny pociąg był niemal pusty, zapełnił się dopiero przed samym Dworcem Jarosławskim.

Po dojechaniu na miejsce wzięliśmy metro, żeby dojechać do naszego hosta. Zrobiło ono na mnie duże mniejsze wrażenie niż to w Sankt Petersburgu. Pociągi są stare, stacje brzydkie a o angielskim czy nawet napisach w alfabecie łacińskim można zapomniać. U hosta (Denisa) byliśmy o 22.30. Zjedliśmy wspólnie kolację, wzięliśmy prysznic i poszliśmy do łóżek, żeby mieć jutro siłę zwiedzać Moskwę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rosja i Kaukaz 2013 i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Nowogród Wielki i droga do Moskwy

  1. KapitanG pisze:

    Kapitalny i sympatyczny reportaż.
    Jeśli pamiętasz nazwę statku stojącego na rzece Wołchow -to prześlij mi ją.
    Piszę monografię wszystkich dużych żaglowców a tego na Twoim zdjęciu jeszcze nie mam.
    Pozdrawiam
    Henryk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *