Kategoria Autostopem do Chin

Autostopem do Chin- podsumowanie

10 małe

W Polsce jestem już kilka dni, wróciłem do pracy, codziennych zajęć i ,,normalności”, więc czas wszystko podsumować- całe 2 miesiące podróży

Ostat...

Czytaj więcej

Dzień 54-55. Najgorszy i najlepszy dzień stopa w Chinach

DSCI2116 małe

Mój plan zakładał wyjazd z miasta w stronę wylotówki koło 10. Niestety z powodu deszczu, a przede wszystkim problemów żołądkowych (jednym z powodów, dla których odliczałem dni do powrotu był fakt, że wreszcie mogłem usiąść na normalnym ,,tronie” i skończył się ,,Asian style”) z domu wyszedłem dopiero przed 12. Już samo dojście na przystanek sprawiło, że byłem cały mokry, a na wylotówce stałem dopiero o 14 (przejechanie przez cały Szanghaj nawet metrem zajmuje kupę czasu).

Czytaj więcej

Dzień 52-53. Szanghaj

DSCI2088 małe

Szanghaj to kolos. W poprzednich postach napisałem, że w Chinach są same duże miasta- Szanghaj bije wszystkie na głowę. W mieście żyje 26 milionów ludzi (taka mała Polska) i wytwarza się tu 10% schińskiego PKB. Na szczęście poruszanie się po Szanghaju jest stosunkowo proste dzięki świetnie rozwiniętej sieci metra, w dodatku angielski jest niemal na każdym kroku. Gdy rano wyruszyłem zwiedzać miasto nie miałem wręcz żadnych problemów z poruszaniem się.

Czytaj więcej

Dzień 49-51. W drodze do Szanghaju

DSCI2025 male

Pierwsze co poczułem po przebudzeniu to ogromny ból nóg i stawów- Hua Shan odpłacało mi się za wyczerpujący trekking. Rano miałem jechać już do Szanghaju, ale nie byłem w stanie zrobić nawet paru kroków, więc przełożyłem wszystko na popołudnie. Na szczęście Mandy zajęła się mną najlepiej jak mogła- przygotowała pyszny obiad, dała parę maści, a w końcu zawiozła na wylotówkę.

Czytaj więcej

Dzień 46-47. Hua Shan

20150816_105506 male

Nie było lekko zerwać się z łóżka o 6 rano, nie było. Dojazd autobusem na dworzec nie sprawił mi żadnych trudności (dużo lepiej niż na początku ogarniam teraz transport miejski w Chinach). Na dworcu byłem po 8 rano i musiałem poczekać godzinę na mój pociąg do Hua Shan (jak ktoś się uprze to stopem też da radę dojechać z Xi’an, ale będzie to trudne i długie, a ja podobnie jak w Indiach chciałem ,,spróbować” lokalnego pociągu) :D

Czytaj więcej

Dzien 43-45. Terakotowa armia i ,,zwykli” Chinczycy

20150813_144743 male

Obudziłem się po 6 i już przed 7 próbowałem łapać jakieś auta na stacji. W ciągu godziny pojawiła się na niej tylko… karetka, która jechała jednak w drugą stronę. Nie mając innego wyjścia zrobiłem parę kroków w stronę autostrady i zacząłem łapać (chociaż formalnie dalej byłem jeszcze na terenie stacji).

Czytaj więcej

Dzien 41-42. Chiny- pierwsze starcie

20150810_140013 male

Naszym pierwszym celem tego dnia były biura chińskiego operatora telefonii komórkowej (China Mobile), bo chciałem sobie kupić chińską kartę SIM. Oczywiście już na dzień dobry natrafiłem na problemy, bo okazało się, że potrzebna jest do tego rejestracja i masa innych papierów. Poprosiłem więc mojego gospodarza czy mógłby kupić kartę SIM ,,na siebie”, a następnie mi ją dać. Zgodził się bez problemu.

Czytaj więcej

Dzień 38-40. Pustynia Gobi i witamy w Chinach!

DSCI1795 mało

Tego dnia miałem już jechać na Pustynię Gobi, a następnie przekroczyć granicę z Chinami. Po śniadaniu, gdy byłem już spakowany i gotowy do drogi mój gospodarz przyszedł do mnie i powiedział, że zaprasza nas do siebie jego brat, który mieszka blisko tzw. ,,Małej Gobi”, która jest jednak w zupełnie innym kierunku, niż ,,normalna”. Dość mocno kolidowało to z moimi planami, ale ostatecznie po raz kolejny zwyciężyła chęć zobaczenia ,,dzikiej” Mongolii i postanowiłem opóźnić swój wyjazd o jeden dzień.

Czytaj więcej

Dzień 35-37. Mongolia jest ,,fajna”

DSCI1767 MAŁE

Natsagdorj pojechał z samego rana do pracy, mówiąc że będzie nazajutrz, więc ja postanowiłem przeznaczyć cały dzień na lepsze zwiedzenie Ułan-Bator, czego nie mogłem zrobić parę dni wcześniej. Swoją drogą Natsagdorj to póki co najlepszy (i tak już pewnie zostanie do końca) host podczas mojej wyprawy. Miałem być u niego 3-4 dni, a koniec końców zatrzymałem się w jego mieszkaniu na… półtorej tygodnia. W tym czasie nie tylko zwiedziłem Ułan- Bator, ale mój gospodarz zabrał mnie też na daleką prowincją, gdzie mogłem zobaczyć ,,prawdziwą” Mongolię czy na Pustynię Gobi. Wspaniały człowiek i mam nadzieję, że ułoży mu się z żoną, bo na to zasługuje.

Czytaj więcej

Dzień 33-34. Mongolska dzicz

MAłe 1

Po szybkim śniadaniu wybrałem się z moim gospodarzem do lasu na… poziomki. Chcieliśmy ich potem użyć do obiadu. Niestety ja miałem ze sobą tylko sandały i lekkie ubranie. Gdy byliśmy jakieś 2 kilometry od domu, rozpadał się duży deszcz i doszczętnie przemokłem. Podczas całej ,,wycieczki” udało nam się zebrać zatrważającą liczbę poziomek, bo aż jedną.

Czytaj więcej