Dzień 52-53. Szanghaj

Szanghaj to kolos. W poprzednich postach napisałem, że w Chinach są same duże miasta- Szanghaj bije wszystkie na głowę. W mieście żyje 26 milionów ludzi (taka mała Polska) i wytwarza się tu 10% schińskiego PKB. Na szczęście poruszanie się po Szanghaju jest stosunkowo proste dzięki świetnie rozwiniętej sieci metra, w dodatku angielski jest niemal na każdym kroku. Gdy rano wyruszyłem zwiedzać miasto nie miałem wręcz żadnych problemów z poruszaniem się.

DSCI2034

Pierwsze kroki skierowałem do Yuyuan Garden- miejsce polecam przede wszystkim osobom, które lubią historię dalekiego wschodu, bo znajdziecie w nim, np. wiele rzeczy pochodzących z czasów dynastii Ming. Nie jest to muzeum, ale wszystko wygląda pięknie.

DSCI2055

DSCI2044

Kto chce złotą rybkę?

Kto chce złotą rybkę?

Jak wychodziłem na zewnątrz to zaczepił mnie jeden chińczyk, który perfekcyjnym angielskim zapytał się mnie co tu robię, dokąd zmierzam itd. Gdy odpowiedziałem, że na starówkę ten zaproponował mi swoje towarzystwo, na co przystałem. Było całkiem miło, mój nowy towarzysz opowiedział mi to i owo, a w końcu zaproponował pójście na tradycyjną chińską herbatę. Zgodziłem się i dopiero będąc w lokalu, tuż przed złożeniem zamówienia mnie oświeciło. Gdy zapytałem o cenę, mój znajomy rzekł tylko ,,na pewno nie będzie dużo nie martw się”. Gdy zacząłem naciskać, ten dalej się tylko wymigiwał od odpowiedzi, cały czas rozmawiając tylko po chińsku z kelnerką. Wtedy od razu wyszedłem na zewnątrz. O mały włos nie dałbym się nabrać. Na czym polega cały przekręt? Otóż wypilibyśmy najzwyklejszą w świecie herbatę, za którą musiałbym zapłacić jakieś 50 euro. To częste oszustwo w Chinach i niektórzy mnie przed tym ostrzegali, ale ze strony kobiet. Idzie sobie samotny facet ulicą i nagle podchodzi do niego śliczna Azjatka z pytaniem czy może w czymś pomóc. Zaczynacie rozmowę, wszystko fajnie i dziewczyna zaprasza was na tradycyjną chińską herbatę, do lokalu, gdzie ma w tajemnicy ,,umowę” z właścicielem. Facet się godzi, bo w myślach już wie kto mu rano będzie robił śniadanie, a tu klops- rachunek 50 euro za filiżankę, a dziewczyna udaje głupią. Jak będziecie w Chinach to na uważajcie, moją czujność uśpił fakt, że mój nowy znajomy był w mężczyzną, na szczęście w ostatniej chwili się zorientowałem co się święci i uciekłem.

Szanghaj ma ślicznie odnowioną starówkę i wszystko jest po prostu przepiękne. To co mi się rzuciło w oczy, to duża ilość turystów, ale już nie Chińczyków tylko Europejczyków czy Amerykanów. Przez to wszystko Szanghaj to już zupełnie co innego niż reszta Chin. Nie budziłem już tutaj takiego zainteresowania jak np. w Xi’an, nikt nie robił sobie ze mną zdjęć, a wszędzie liczy się tylko jedno- ,,Money, money my friend, special price for you”. Widać to szczególnie na Nanjing Road, która jest reprezentatywną ulicą Szanghaju- ceny tam są z kosmosu,  a swoje sklepy mają jedne z najdroższych marek świata jak Banana Republic czy M&M.

DSCI2060

DSCI2068

DSCI2035

DSCI2066

DSCI2073

DSCI2069Troszkę zgłodniałem i postanowiłem coś zjeść. Odszedłem kilka przecznic od centrum i zapuściłem się na jedną z małych uliczek, gdzie pełno było ulicznych knajpek (a raczej miejsc, gdzie sprzedaje się jedzenie na ulicy) Na chybił trafił podszedłem do jednego stoiska i nie mając pojęcia co zamawiam pokazałem sprzedawcy trzecią nazwę od góry na liście. Trafiły mi się kluski z kurczakiem, warzywami i cholernie, cholernie ostrym sosem. Myślałem, że mi gardło spłonie jak jadłem (jak łatwo się domyśleć w nocy ,,płonęła” mi inna część ciała, umiejscowiona poniżej pleców). Ale nie narzekałem, bo za wszystko zapłaciłem 5 złotych i byłem pełny 🙂

DSCI2079

Pod wieczór przeszedłem się nad rzekę, żeby zobaczyć chyba najsłynniejszą ,,rzecz” w Szanghaju, czyli widok na dzielnicę biznesową miasta. Wszystko mogę skomentować tylko jednym słowem- WOW.

DSCI2082

20150820_185115

Następnego dnia postanowiłem pojechać do miasta po drugiej stronie rzeki, czyli m.in. do wspomnianej dzielnicy biznesowej. Już sam dojazd metrem sprawił mi nie lada problem (były godziny szczytu i udało mi się wepchać dopiero do 6 z rzędu pociągu), a jak zobaczyłem ceny np., za wjazd na górę ,,Pearl Tower” skąd można podziwiać panoramę miasta czy wejściówki do Oceanarium to się złapałem za głowę- ponad stówę za jedną ,,atrakcję”. Z tego powodu sobie wszystko odpuściłem. Z drugiej strony byłem już na np. szczycie Empire State Bulding w NY czy Oceanarium na Florydzie (które jest kilka razy lepsze niż to w Szanghaju), więc bardzo nie żałowałem. Wsiadłem w metro i znowu pojechałem do centrum.

DSCI2088

DSCI2087

DSCI2084

DSCI2092

Jak tylko wysiadłem to złapał mnie potężny deszcz. Z powodu położenia tuż przy Oceanie deszcz w Szanghaju w ciągu lata jest czymś zupełnie normalnym. Dla mnie wiązało to się z tym, że przez półtorej godziny siedziałem bez celu, bo oczywiście nie wożę ze sobą parasolki na stopa, a kurtki nie wziąłem.

DSCI2096

Jak się wreszcie rozpogodziło to przeszedłem się po okolicznych stoiskach. Co ciekawe w Chinach połowa pamiątek ma np. nadruki z wiezą Eiffela czy USA, bo są głównie skierowane do Chińczyków, którzy lecą na takie rzeczy (chociaż dalej nie rozumiem, jak w przepięknej starówce w Szanghaju, można sobie kupić koszulkę ,,I love NY”, zamiast coś lokalnego- ot Chińczycy). Chciałem też kupić w sklepie chleb i znowu zonk- nigdzie nie mogłem nic takiego znaleźć. Wszędzie jakieś ciasteczka, lub ewentualnie coś na wzór naszego chleba tostowego, tyle że słodkie. Podobnie jest z mlekiem- jak już gdzieś je dostaniecie to 3-4 razy droższe niż w PL. Chleba i mleka Chińczycy prawie nie używają, zapomnijcie o płatkach z mlekiem na śniadanie.

Wieczorem wypiłem z moimi gospodarzami po chińskim piwie (znośne, ale mało alkoholu- 3.5%) i spać poszedłem jakoś po północy.

W kolejnym wpisie o najgorszym i najlepszym dniu autostopu w Chinach 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Autostopem do Chin i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *