Dzień 49-51. W drodze do Szanghaju

Pierwsze co poczułem po przebudzeniu to ogromny ból nóg i stawów- Hua Shan odpłacało mi się za wyczerpujący trekking. Rano miałem jechać już do Szanghaju, ale nie byłem w stanie zrobić nawet paru kroków, więc przełożyłem wszystko na popołudnie. Na szczęście Mandy zajęła się mną najlepiej jak mogła- przygotowała pyszny obiad, dała parę maści, a w końcu zawiozła na wylotówkę.

Od Szanghaju dzieliło mnie 1500 km, więc liczyłem że przy dobrych wiatrach uda mi się pokonać ten dystans w dwa dni (szczególnie biorąc pod uwagę chińskie drogi) Pierwsze auto na 100 km miałem po 5 minutach. Następnie, po raz pierwszy w życiu w Chinach zatrzymał mi się tir. Natychmiast dostałem jedzonko (czyli zupkę chińską) i… chińską wódkę. Gdyby nie to, że zgodziłem się wypić tylko jeden kieliszek, to kierowca waliłby całą drogę, ale tak stwierdził, że ,,nie będę sam pić”.

20150817_184514

20150817_184535

Niestety doszło między nami do drobnego nieporozumienia. Po jakiś 100 km mój kierowca zjechał jakby nic z autostrady, nic mi o tym nie mówiąc. Gdy się po chwili zorientowałem byliśmy już parę km od głównej drogi i musiałem się wracać. O ile z powrotem nie miałem żadnych problemów (auto miałem po minucie) o tyle potem już tak, bo łapałem na autostradzie. Jak łatwo przewidzieć, już pięć minut potem stała przy mnie policja. Na szczęście ograniczyli się tylko do podwózki mnie na bramki i sobie pojechali.

Złapałem kolejnego tira na 150 km (w trakcie całej podróży w Chinach tira udało mi się złapać 2 razy, oba tego samego dnia- nie wiem czemu tak) i chwilę przed północą rozbiłem namiot koło bramek wjazdowych na autostradę. Było strasznie duszno, więc ograniczyłem się tylko do pierwszej warstwy- bez rozkładania topiku. I to był straszny błąd, bo późno w nocy się rozpadało i po ciemku musiałem wszystko poprawiać. Trochę przemokłem, ale cieszyłem się, że przynajmniej środek pozostał  względnie suchy. Nie na długo. Rano poczułem jak woda kapnęła mi na nos. Trochę zdezorientowany otworzyłem oczy i okazało się, że blisko 1/3 namiotu jest zalana. W nocy rozłożyłem topik trochę niezdarnie i taki był efekt. Najgorsze było jednak to, że dalej padało, więc nie miałem nawet jak wysuszyć namiotu.

Łapać zacząłem w bardzo kiepskim nastroju, a dalej było już tylko gorzej. Pisałem wcześniej parokrotnie, że autostop w Chinach działa bardzo dobrze- to prawda, ale nie w deszczu. Przez ponad 2 godziny nie zatrzymało mi się żadne auto. Nie miałem się gdzie schować, więc moknąłem coraz bardziej. Użyłem kurtki, przeciwdeszczowych plandek, ale przy takim nasileniu wody nawet i to nie pomagało.

W przerwach między kolejnymi kroplami deszczu zjadłem śniadanko

W przerwach między kolejnymi kroplami deszczu zjadłem śniadanko

W końcu po 2.5 godzinach zatrzymała mi się trójka mężczyzn, którzy jechali co prawda w zupełnie inną stronę, ale podrzucili mnie na kolejne bramki, gdzie był już większy ruch. Pracownicy stali przy mnie już po 30 sekundach i dzięki ich uprzejmości mogłem się schować przynajmniej pod wiatę na bramkach.

Dostałem nawet krzesełko

Dostałem nawet krzesełko

Siedziałem tak i siedziałem, a tu nagle jeden kierowca wysiadł jakby nic z samochodu i zaczął pakować mój plecak do bagażnika. Moja mina musiała wyglądać wręcz komicznie, a ten tylko stwierdził, że widział na kartonie napis dokąd jadę, więc mam wsiadać 🙂

Wysiadłem na kolejnych bramkach i tutaj utknąłem na chyba najdłuższy okres w ciągu całej wyprawy, bo blisko 6 godzin. Ruch był minimalny, a nawet jeśli ktoś jechał to w drugą stronę. Pomagali mi nawet pracownicy (pytali kierowców dokąd jadą podczas, gdy Ci płacili za przejazd)), ale niewiele to pomagało. Dopiero po 22 starszy Chińczyk w okularach jechał w moim kierunku i zgodził się mnie zabrać. Po godzinie wysiadłem i znalazłem świetne miejsce do rozbicia namiotu, bo park przy bramkach wjazdowych na autostradę.

DSCI2016

Od Szanghaju dzieliło mnie jeszcze 470 km, więc byłem pewny, że do wieczora będę już w mieście. Tak też się stało, ale nigdy nie sądziłem, że wcześniej stanę się niczym chiński celebryta….

Pierwszego stopa miałem po minucie i po 60 km kierowca wysadził mnie na kolejnych bramkach. Nigdy w życiu nie widziałem większych (łącznie ponad 20 pasów w obu kierunkach) i jak stałem z boku to kierowcy mnie po prostu nie widzieli. Dlatego gdy trafiła mi się możliwość transportu na 30 km (notabene 4 nauczycieli) to od razu się zgodziłem, mimo że wiedziałem, że wiąże to się z wysiadką na autostradzie.

DSCI2020

Nie zdążyłem nawet wysiąść z auta i podjechała do nas policja. Zgrywałem głupa, a policjanci zaczęli rozmawiać po chińsku z moimi kierowcami i już po chwili kazali mi wsiadać do radiowozu. Byłem przekonany, że zawiozą mnie z powrotem na bramki te 30 km, tym bardziej, że wracaliśmy w kierunku skąd przyjechałem….

Ci jednak zawieźli mnie kawałeczek dalej, bo na komisariat. Otworzyły się drzwi i patrzę, a tu podbiega do mnie policjant z wodą, jedzeniem i perfekcyjnym angielskim pyta czy czegoś mi nie potrzeba. Yyyyy…. nie wiedziałem o co chodzi, do momentu aż nie dostrzegłem pięciu gości z kamerami i kolejnych dwóch z aparatami, którzy biegli w moją stronę. Natychmiast mnie obskoczyli i łamanym angielskim zaczęli pytać czy mi się podobają Chiny, co się myśli o ich kraju w Polsce itd. Byłem oszołomiony, odpowiedziałem na parę pytań i zaprowadzono mnie do środka budynku. Tam się dowiedziałem, że telewizja jakimś cudem się dowiedziała o ,,obcokrajowcu podróżującemu bez pieniędzy” i natychmiast podchwyciła temat. Widząc co się święci chińczycy natychmiast ściągnęli na posterunek policjanta znającego angielski (z innego miasta!!!), dali jedzenie, wodę i postanowili pomóc- wszystko po to, żeby w telewizji zaprezentować policję z jak najlepszej strony. Efekt był taki, że po pół godzinie złapali mi za darmo na stopa autobus w świetle kamer do samego Szanghaju 🙂 Materiał o mnie możecie zobaczyć tutaj: http://v.wuhubtv.com/lanmu/news/ (wybieracie 19 dzień, następnie godzinę 18- materiał o mnie zaczyna się o 18:16

DSCI2025

20150819_110540

W Szanghaju byłem pod wieczór (w mieście panują straszne korki) i za pomocą metra udało mi się dotrzeć do mojego gospodarza. gdzie od razu padłem na łóżko.

W następnym wpisie- piękno Szanghaju 🙂

Akcja pocztówka z podróży już się zakończyła, ale jeśli ktoś ma dalej chęć i możliwość pomocy dzieciakom hospicjum to zapraszam: http://www.podrozuj-i-zyj.pl/autostopem-do-korei/autostopem-dla-hospicjum/ Taka osoba dostanie ode mnie kartkę z Chin (mam ich trochę w zapasie), ale wysłaną z Polski.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Autostopem do Chin i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *