Dzień 1 i 2- Czas start!

Podróż zacząłem z jednego z najbardziej znanych miejsc dla autostopowiczów w Polsce- czyli na stacji Orlen, koło autostrady A4. Zameldowałem się tam koło 9 (byłbym chwilę wcześniej, ale oczywiście wysiadłem nie na tym przystanku co trzeba) i stopa miałem po…5 sekundach! To chyba jedno z najszybciej złapanych aut w mojej historii.

Moim pierwszym kierowcą w czasie tej wyprawy okazał się być Janek, który podrzucił mnie aż na obrzeża Krakowa, czyli jakieś 300 km. Mało, że od razu zrobiłem taki dystans, to przy okazji miałem ciekawą rozmowę, bo mój kierowca zajmuje się stworzeniem skryptu, który mógłby rozpoznawać polską mowę, np. na smart fonach i od razu ją zapisywać. Na razie żadnej firmie na świecie nie udało się tego dokonać, bo jak wiadomo język polski jest strasznie skomplikowany, ale może jemu się to wreszcie uda- trzymam kciuki.

DSCI1474

Ze stacji koło Krakowa zabrał mnie Zenek- typowy polski kierowca tira. Strasznie dużo przeklinał, a słowa na ,,K”, używał jako przecinka, ale był za to bardzo pocieszny i kolejne 100 kilometrów minęło mi raz dwa. Niestety Zenek wysadził mnie na parkingu, gdzie panował bardzo niewielki ruch i musiałem sobie zrobić pół godzinną przerwę.

DSCI1477

Po 30 minutach zabrał mnie jednak Adam, następny ,,tirowiec” i tutaj pojawił się problem. Byliśmy koło Rzeszowa i on skręcał na północ, podczas gdy ja na południe w stronę granicy z Ukrainą. Nie chcąc wysiadać na autostradzie (wcześniej nie było żadnego parkingu, ani stacji) zdecydowałem, że pojadę z nim około 10 kilometrów na północ, do końca autostrady i tam będę coś od razu łapał w kierunku granicy. Jak to często bywa utknąłem. Przez ponad godzinę nikt mi się nie zatrzymał, a towarzyszyły mi jedynie dwie babcie, sprzedające przy drodze truskawki.

W końcu zlitował się nade mną jeden ,,lokales”, który powiedział, że może mnie podrzucić jakieś 30 kilometrów, ale przynajmniej za Rzeszów. Ucieszyłem się, niestety za szybko, bo zostałem wysadzony jeszcze w mieście. Nie mając nic lepszego do roboty zacząłem maszerować z buta. Po jakiś 3 kilometrach byłem już blisko obrzeży i postanowiłem spróbować coś złapać na przystanku autobusowym. Po chwili zatrzymała mi się Mariola, która mało tego, że podrzuciła mnie dużo więcej niż mogła, żebym tylko mógł łapać w dobrym miejscu (nadrabiając przez to drogi) to dała mi jeszcze na dowidzenia owoce. Był to chyba mój najlepszy stop tego dnia. Młoda, sympatyczna, ładna i chcąca Ci pomóc dziewczyna- czego chcieć więcej? Życzę jej powodzenia w podejmowaniu decyzji o własnej wyprawie stopem, jakżeby inaczej 🙂

Pusto wszędzie, głucho wszędzie...

Pusto wszędzie, głucho wszędzie…

Mariola wysadziła mnie w na tyle dobrym miejscu, że już po chwili jechałem do Przemyśla, bo granicę postanowiłem przekroczyć w Medyce (okazało się, że w Korczowej jest tylko przejście graniczne dla samochodów). Mój kierowca wysadził mnie na obrzeżach i po 5 minutach siedziałem już w aucie dwóch Ukraińców, którzy podrzucili mnie do samej granicy.

DSCI1479

Chciałem zrobić zdjęcie granicy, ale mi trochę nie wyszło

Chciałem zrobić zdjęcie granicy, ale mi trochę nie wyszło

Ten, kto podjął decyzję o tym, żeby zbudować Biedronkę 50 metrów od przejścia granicznego był geniuszem! :)

Ten, kto podjął decyzję o tym, żeby zbudować Biedronkę 50 metrów od przejścia granicznego był geniuszem! 🙂

Pierwsza rzecz jaka mnie uderzyła na przejściu granicznym to ogromna ilość mrówek- czyli ludzi kupujących wszystko w Polsce (np. AGD) i Ukrainie (np. papierosy) i sprzedających to potem w drugim kraju, dużo drożej, ale i tak taniej niż w sklepach. Na szczęście dla Polaków stworzone są oddzielne stanowiska odprawy i celniczka z Polski puściła mnie po 10 sekundach. Po krótkim marszu znalazłem się już po stronie ukraińskiej, gdzie młody żołnierz zapytał mnie tylko o cel wizyty, popatrzył chwilę w mój paszport i pożegnał się słowami ,,witamy na Ukrainie”, nie sprawdzając nawet mojego plecaka- o to chodzi 🙂

Cześć Polsko, do zobaczenia za parę miesięcy (mam nadzieję)

Cześć Polsko, do zobaczenia za parę miesięcy (mam nadzieję)

DSCI1486

Mrówki- to dzięki nim, macie np. tanie fajki z przemytu.

Gdy tylko przekroczyłem granicę to zobaczyłem, że po stronie ukraińskiej jest sznur aut, długi na jakieś dwa kilometry. Jak widać przekroczenie granicy autem w Medyce to chyba nie jest najlepszy pomysł.

Byłem już bardzo zmęczony całym dniem podróży, we Lwowie chciałem być do 23 (a była już 21), że postanowiłem wziąć busa do miasta. Zapłaciłem za niego niecałe 6 złotych (można by taniej, ale nie chciało już mi się kombinować i po 22 zameldowałem się już we Lwowie.

Marszrutka- ostatni raz taką jechałem blisko rok temu w Gruzji :)

Marszrutka- ostatni raz taką jechałem blisko rok temu w Gruzji 🙂

Popytałem trochę ludzi po rosyjsku jak dotrzeć do centrum, gdzie miałem się spotkać z moim hostem i 5 minut później siedziałem już w tramwaju. W czasie podróży zaczepiła mnie po polsku jedna dziewczyna, Ukrainka (widziała moją polską flagę) i powiedziała, żebym na Ukrainie w obecnej sytuacji nie używał raczej rosyjskiego, bo bardziej mi to zaszkodzi nic pomoże. Niestety polityka kolejny raz pakuje się w moje życie autostopowicza…trudno.

Po 23 byłem już u mojej Pani host, Nastii (niestety jej męża nie było wyjechał na parę dni) i po szybkiej kąpieli, zmęczony podróżą zasnąłem. Niestety nie miałem najlepszej nocy, bo kilka razy budził mnie kot mojego gospodarza, który miauczał całą noc strasznie głośno. Tym sposobem obudziłem się dopiero przed 9. Szybko zjedliśmy śniadanie i Nastia zabrała mnie na całodzienne zwiedzanie Lwowa… rowerem 🙂

Mój ciemiężyciel.

Mój ciemiężyciel.

Warzywka- zdrowe jedzonko (chyba, w każdym razie dobre)

Warzywka- zdrowe jedzonko (chyba, w każdym razie dobre)

Zwiedziliśmy m.in. Rynek, Katedrę Łacińską, Arsenał Królewski czy Sobór Świętego Jura- nie będę wam opisywał każdego z tych zabytków oddzielnie, bo to bez problemu możecie sobie sprawdzić w Internecie, w każdym razie możecie mi wierzyć, że Lwów to piękne miasto, w którym znajduje się blisko 50% zabytków Ukrainy i w którym przede wszystkim czuć polskość. Aż się serce kraje, że to miasto nie leży już w granicach naszego kraju. Ale cóż, w zamian dostaliśmy Wrocław, więc Niemcy mogą mówić to samo- ot znowu polityka.

DSCI1496

DSCI1493

Patrz tam, źle trzymasz kamerę!

Patrz tam, źle trzymasz kamerę!

DSCI1506

DSCI1513

DSCI1514

Koło południa pojechaliśmy do Cytadeli. To wspaniały zabytek, jednak już bardzo zniszczony. Z tego wszystkiego najbardziej zapamiętam wchodzenie na górę po wąskiej desce, pod którą była parometrowa przepaść. Bezcenne przeżycie, szczególnie przy moim lęku wysokości.

DSCI1530

DSCI1527

DSCI1524

DSCI1526

W domu byliśmy dopiero po 17. Cały dzień jeżdżenia rowerem dał nam się mocno we znaki i mieliśmy nawet problem, żeby ze sobą normalnie porozmawiać. Nastia znała angielski w stopniu komunikatywnym i do rozmowy używaliśmy trzech języków- angielskiego, rosyjskiego i polskiego. Musiało to wyglądać z boku komicznie 😀

Rota- bardzo sympatyczna dziewczyna, będę ją miło wspominał.

Nastia- bardzo sympatyczna dziewczyna, będę ją miło wspominał.

DSCI1501

DSCI1509

Jeśli wierzyć Rocie (która notabene też studiowała historię, to wielkość tego ,,narządu" odpowiadała potędze władcy- hmm...

Jeśli wierzyć Nastii (która notabene też studiowała historię), to wielkość tego ,,narządu” odpowiadała potędze władcy- hmm…

DSCI1539

Chwilę odpoczęliśmy i późnym popołudniem poszliśmy jeszcze na krótki spacer. Dołączyła do nas siostra bliźniaczka Nastii- Ada. Zwiedziliśmy m.in. wystawę poświęconą Donbasowi i po powrocie do domu od razu padliśmy do łóżek.

DSCI1545

DSCI1546

DSCI1547

Na koniec chciałbym przypomnieć o akcji ,,pocztówka dla hospicjum”, dzięki której możesz dostać ode mnie kartkę lub film, z dowolnego miejsca w którym będę. Więcej informacji tutaj: klik

Ten wpis został opublikowany w kategorii Autostopem do Chin i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *