Autostop- poradnik dla początkujących

20140827_091017

Zdecydowana większość pytań jakie od was dostaję koncentruje się wokół tego jak zacząć swoją przygodę z autostopem. Jaki wybrać plecak, co ze sobą zabrać, jak najłatwiej ,,złapać” stopa itd. W tym i kolejnych wpisach postaram się odpowiedzieć na większość tych pytań- będzie to taki swoisty poradnik ,,dla początkujących”, ale nie zabraknie w nim też wskazówek dla osób, które pierwszą przygodę z autostopem mają już za sobą. Wszystko opisuję oczywiście z własnej perspektywy, bo trochę już tych krajów na stopa przejechałem i jakieś doświadczenie mam, ale jeśli ktoś będzie miał inne zdanie na dany temat to nie zamierzam tego zmieniać :)

aa

Pierwsza (a zarazem najważniejsza) rzecz to plecak. W internecie znajdziecie całe multum poradników jaki plecak kupić- jedni stawiają na markę i jakość (Fjord Nansen, Deuter itp.) inni na cenę i zadowalają się najtańszym plecakiem z Biedronki (nie umniejszając oczywiście niczego produktom z tej sieci sklepów). Moim zdaniem obie strony są w błędzie- i to nie tylko dlatego, że często drogi, markowy produkt może się popsuć równie szybko jak najtańszy i teoretycznie najsłabszy plecak, ale przede wszystkim dlatego, że w każdym plecaku podczas podróży na stopa najważniejszy jest system nośny, czyli to jak dany model plecaka będzie nam ,,leżał” na plecach, inaczej mówiąc czy będzie nam w nim ,,wygodnie”.  Część osób się zaraz pewnie oburzy i powie- ,,wygoda podczas podróży na stopa- wolne żarty!” Niezupełnie. Podczas podróży w ten sposób trzeba w gruncie rzeczy pokonywać wiele kilometrów z buta. A to, żeby się wydostać na wylotówkę z miasta czy żeby wrócić na główną drogę w momencie, gdy nikt nie chce nam się zatrzymać. Podczas podróży do Chin czy Indii dziennie pokonywałem piechotą około 10 kilometrów. Pokonywać taki dystans z plecakiem ważącym ponad 20 kg, który w dodatku ,,wbija” mi się w plecy to raczej nie dla mnie.

System nośny każdego plecaka sprawdzimy de facto tylko w jeden sposób- gdy wyładujemy go po brzegi i przejdziemy się w nim parę kilometrów. Oczywiście można też sprawdzać różnorakie fora i opierać się na opinii innych, ale gwarantuję wam, że tak można bardzo łatwo zwariować, bo ile ludzi- tyle opinii. Z racji tego, że nikt w sklepie nie użyczy nam plecaka na kilka godzin, żebyśmy mogli z nim odbyć mały ,,spacer” odradzam zakup najdroższych modeli za 5-6 stów i więcej. Najlepiej kupić jakiś plecak za około 200- 250 złotych- nie jest to najniższy próg cenowy i gwarantuje nam to zarazem, że nie będzie to swoisty bubel. Z drugiej strony nawet jeśli system nośny będzie kiepski, to nie będziemy żałować wydania kilku stów na marny produkt. Ja za swój plecak zapłaciłem swego czasu jakieś 230 złotych- jak możecie dostrzec na zdjęciu jest to produkt firmy Hi-Tec, która w internecie nie ma zbyt dobrych opinii. Zupełnie się tym nie przejąłem i wyszedłem na tym genialnie, bo plecaka używam już parę lat- przejechał ze mną Rosję (dwukrotnie), Iran, Pakistan, Indie, Chiny i wiele innych i nigdy nie miałem z nim większych problemów, nie licząc paru małych dziurek, które bez problemu załatałem za pomocą igły i nici.

Iran- karetka łapiąca mi za darmo stopa

Iran- karetka łapiąca mi za darmo stopa

Jak widzicie na powyższym zdjęciu zawsze używam dwóch plecaków- dużego oraz małego, który zawsze noszę z przodu. Większość osób podróżuje tylko z jednym, dużym ,,domem”, ja jednak zawsze mam dwa. Robię tak głównie ze względów praktycznych jak i bezpieczeństwa. Gdy jestem w mieście i zatrzymam się w jakimś hostelu czy u jakiegoś hosta poprzez Couchsurfing dużo prościej jest mi zwiedzić i poruszać się po mieście tylko z małym plecakiem, gdzie mogę wsadzić wodę, jakieś jedzenie czy mapę. Nie muszę tym samym bez potrzeby dźwigać dodatkowych 20 kilogramów, które mogę zostawić na przechowanie. Mały plecak odgrywa też niebagatelną rolę jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa. Kradzieże zdarzają się wszędzie (co prawda ryzyko, że ktoś nas okradnie w trakcie podróży jest porównywalne z tym, że w nocy napadną na nas dresy w naszym rodzinnym mieście, ale o tym kiedy indziej), ale nawet jeśli ,,stracimy” duży plecak to zostaje nam mały, gdzie zawsze mam paszport, najważniejsze dokumenty, adresy ambasad, telefon, jakieś pieniądze czy kamerę, inaczej rzecz mówiąc najcenniejsze rzeczy. Tym samym bez problemu jestem w stanie wrócić do Polski, nawet w przypadku gdy spotka mnie jakaś przykra niespodzianka.

Namiocik w irańskim lesie- arbuz na zdjęciu posłużył mi jako śniadanie, obiad i kolacja. Zdrowo i pysznie!

Namiocik w irańskim lesie- arbuz na zdjęciu posłużył mi jako śniadanie, obiad i kolacja. Zdrowo i pysznie!

Kolejna rzecz to namiot. I znowu- wybór jest tak ogromny, a w internecie roi się od rad wujków ,,dobra rada”, tak że można zwariować. Ja wam proponuję kupić taki namiot, w zależności od tego gdzie i na ile chcecie jechać. Jeśli to ma być krótki wypad stopem w polskie góry, czy nawet jakiś tydzień podróży po Europie to moim zdaniem wystarczy zwykły namiot z Lidla (wcześniej była Biedronka, żeby nie było :) W trakcie podróży użyjecie go raptem parę razy i wydawanie na to grubych pieniędzy mija się z celem. Inaczej ma się sytuacja, gdy planujecie jakąś dłuższą wyprawę, np. miesięczną. Wówczas proponuje zakup sypialni w granicach 200-250 złotych (podobnie jak plecak). Namiot, który widzicie na zdjęciu to Coleman Bedrock 2, za który zapłaciłem własnie ok. 250 złotych. Po raz kolejny zupełnie nie kierowałem się polskimi opiniami, których zresztą było jak na lekarstwo tylko wszedłem sobie na anglojęzyczne forum lonely planet, gdzie ludzie którzy np. przejechali dookoła świata rowerami doradzili mi ten model. Pewnie większość z was zastanawia jego konstrukcja- fakt, da się w nim co najwyżej usiąść, ale dzięki temu nawet gdy w Himalajach zaskoczyła mnie potężna burza z wichurą to mój namiot ani drgnął.

Gdzieś w syberyjskiej części Rosji.

Gdzieś w syberyjskiej części Rosji.

Mój namiot ma też jeden minus, który parę razy dał mi się we znaki. Mianowicie nie da się rozłożyć topiku bez uprzedniego rozbicia namiotu. Inaczej mówiąc, gdy parę razy musiałem rozbić namiot w trakcie deszczu to cała wewnętrzna powłoka zdążyła mi nieźle przemoknąć zanim nałożyłem przeciwdeszczowy topik. Dla wielu osób może to być wielki problem, dla mnie niekoniecznie, bo praktycznie nigdy nie rozbijam się w otwartym polu (chyba, że na prawdę nie mam innego wyjścia), a lista plusów w przypadku tego modelu zdecydowanie przewyższa ten jeden minus. No dobra dwa minusy- namiot jest teoretycznie dwuosobowy, ale jeśli podróżuje się z plecakami w dwie osoby, to nie ma w nim wiele miejsca. Jeśli dobrze się znacie lub jesteście parą to można się przytulić i nie będzie problemu, ale w przypadku podróży dwóch facetów, np. kumpli…decyzję pozostawiam wam :)

W następnej części poradnika, o tym co zabrać ze sobą na wyprawę.

Zostaw komentarz