Autostop- poradnik dla początkujących- część II

20140820_125856

W poprzednim poście starałem się wam jak najprościej wyjaśnić czym kierować się przy zakupie namiotu i plecaka. Dzisiaj dowiecie się co do tego plecaka włożyć (i czego nie wkładać :)

Czytaj więcej

Autostop- poradnik dla początkujących

20140827_091017

Zdecydowana większość pytań jakie od was dostaję koncentruje się wokół tego jak zacząć swoją przygodę z autostopem. Jaki wybrać plecak, co ze sobą zabrać, jak najłatwiej ,,złapać” stopa itd. W tym i kolejnych wpisach postaram się odpowiedzieć na większość tych pytań- będzie to taki swoisty poradnik ,,dla początkujących”, ale nie zabraknie w nim też wskazówek dla osób, które pierwszą przygodę z autostopem mają już za sobą. Wszystko op...

Czytaj więcej

Autostopem do Chin- podsumowanie

10 małe

W Polsce jestem już kilka dni, wróciłem do pracy, codziennych zajęć i ,,normalności”, więc czas wszystko podsumować- całe 2 miesiące podróży

Ostat...

Czytaj więcej

Dzień 54-55. Najgorszy i najlepszy dzień stopa w Chinach

DSCI2116 małe

Mój plan zakładał wyjazd z miasta w stronę wylotówki koło 10. Niestety z powodu deszczu, a przede wszystkim problemów żołądkowych (jednym z powodów, dla których odliczałem dni do powrotu był fakt, że wreszcie mogłem usiąść na normalnym ,,tronie” i skończył się ,,Asian style”) z domu wyszedłem dopiero przed 12. Już samo dojście na przystanek sprawiło, że byłem cały mokry, a na wylotówce stałem dopiero o 14 (przejechanie przez cały Szanghaj nawet metrem zajmuje kupę czasu).

Czytaj więcej

Dzień 52-53. Szanghaj

DSCI2088 małe

Szanghaj to kolos. W poprzednich postach napisałem, że w Chinach są same duże miasta- Szanghaj bije wszystkie na głowę. W mieście żyje 26 milionów ludzi (taka mała Polska) i wytwarza się tu 10% schińskiego PKB. Na szczęście poruszanie się po Szanghaju jest stosunkowo proste dzięki świetnie rozwiniętej sieci metra, w dodatku angielski jest niemal na każdym kroku. Gdy rano wyruszyłem zwiedzać miasto nie miałem wręcz żadnych problemów z poruszaniem się.

Czytaj więcej

Dzień 49-51. W drodze do Szanghaju

DSCI2025 male

Pierwsze co poczułem po przebudzeniu to ogromny ból nóg i stawów- Hua Shan odpłacało mi się za wyczerpujący trekking. Rano miałem jechać już do Szanghaju, ale nie byłem w stanie zrobić nawet paru kroków, więc przełożyłem wszystko na popołudnie. Na szczęście Mandy zajęła się mną najlepiej jak mogła- przygotowała pyszny obiad, dała parę maści, a w końcu zawiozła na wylotówkę.

Czytaj więcej

Dzień 46-47. Hua Shan

20150816_105506 male

Nie było lekko zerwać się z łóżka o 6 rano, nie było. Dojazd autobusem na dworzec nie sprawił mi żadnych trudności (dużo lepiej niż na początku ogarniam teraz transport miejski w Chinach). Na dworcu byłem po 8 rano i musiałem poczekać godzinę na mój pociąg do Hua Shan (jak ktoś się uprze to stopem też da radę dojechać z Xi’an, ale będzie to trudne i długie, a ja podobnie jak w Indiach chciałem ,,spróbować” lokalnego pociągu) :D

Czytaj więcej

Dzien 43-45. Terakotowa armia i ,,zwykli” Chinczycy

20150813_144743 male

Obudziłem się po 6 i już przed 7 próbowałem łapać jakieś auta na stacji. W ciągu godziny pojawiła się na niej tylko… karetka, która jechała jednak w drugą stronę. Nie mając innego wyjścia zrobiłem parę kroków w stronę autostrady i zacząłem łapać (chociaż formalnie dalej byłem jeszcze na terenie stacji).

Czytaj więcej

Dzien 41-42. Chiny- pierwsze starcie

20150810_140013 male

Naszym pierwszym celem tego dnia były biura chińskiego operatora telefonii komórkowej (China Mobile), bo chciałem sobie kupić chińską kartę SIM. Oczywiście już na dzień dobry natrafiłem na problemy, bo okazało się, że potrzebna jest do tego rejestracja i masa innych papierów. Poprosiłem więc mojego gospodarza czy mógłby kupić kartę SIM ,,na siebie”, a następnie mi ją dać. Zgodził się bez problemu.

Czytaj więcej

Dzień 38-40. Pustynia Gobi i witamy w Chinach!

DSCI1795 mało

Tego dnia miałem już jechać na Pustynię Gobi, a następnie przekroczyć granicę z Chinami. Po śniadaniu, gdy byłem już spakowany i gotowy do drogi mój gospodarz przyszedł do mnie i powiedział, że zaprasza nas do siebie jego brat, który mieszka blisko tzw. ,,Małej Gobi”, która jest jednak w zupełnie innym kierunku, niż ,,normalna”. Dość mocno kolidowało to z moimi planami, ale ostatecznie po raz kolejny zwyciężyła chęć zobaczenia ,,dzikiej” Mongolii i postanowiłem opóźnić swój wyjazd o jeden dzień.

Czytaj więcej